A  A
Twórczość uprawiana przez Helenę Sułkowską - Pawlik nie jest sztuką dla sztuki. Rodzi się ona przede wszystkim z potrzeby serca; nie z chęci zysku, czy sławy. To jej osobisty sposób komunikacji, swoisty pamiętnik, w którym za pomocą stworzonego przez siebie słownika artystycznego zapisuje impresje. Różnorodność rozwiązań stylistycznych świadczy nie tylko o jej dobrym przygotowaniu warsztatowym, ale również o bogactwie życia wewnętrznego.
Wrodzone poczucie piękna, harmonii, wyczulenie na barwę zostało rozbudzone
w zakopiańskiej szkole plastycznej przez dwóch wybitnych profesorów: Tadeusza Brzozowskiego i Antoniego Kenara, a dodatkowo ugruntowane w warszawskiej Alma Mater. Na studiach w Akademii Sztuk Pięknych zgłębiała tajniki rzeźby (w drewnie, ceramice, brązie), grafiki, malarstwa i tkaniny artystycznej. Edukację odbyła na Wydziale Rzeźby w pracowni Mariana Wnuka oraz na Wydziale Malarstwa i Grafiki w katedrze tkaniny artystycznej w pracowni prof. Anny Śledziewskiej. Specjalizowała się również w zakresie ceramiki w pracowni prof. Anny Golakowskiej.
Niespotykane połączenie w jedno tak odmiennych profesji: malarstwa, grafiki
i rzeźby wpisuje Helenę Sułkowską - Pawlik w krąg artystów renesansowych. Tematyka prac oscyluje w kręgu rodziny, codzienności, podróży, życia pojętego w całym swym bogactwie, Natury, czy metafizyki. Artystka porusza w swych kompozycjach tematy ponadczasowe, chcąc potencjalnego odbiorcę skłonić do refleksji, zatrzymać w pędzie życia, często napiętnowanego „wyścigiem szczurów”. W jej twórczości pojawiają się również echa metafizycznych inklinacji.
Helena Sułkowska - Pawlik, jest artystką, która wie czego chce. Przekonuje o tym doskonale jej twórczość. Każda tkanina w najdrobniejszych szczegółach została dopracowana. Kompozycję mógł poprzedzać rysunek w technice akwareli, tempery, collage’u. Jednak niektóre z pomysłów dojrzewały jak owoc w jej podświadomości. Nie potrzebowała jak rzeźbiarz bozetta. Tkanina artystyczna nie pozostawia żadnego marginesu dowolności. Fantazja może zaistnieć jedynie w fazie projektowej, a potem pozostaje czyste działanie tkacze - transformacja trójwymiarowej wizji na dwuwymiarowej płaszczyźnie. O doskonałej kompozycji nawet po najdrobniejszy szczegół; świadczy również umiejętność wkomponowania jej artystycznego signiè - gmerku, który dobrze wpisuje się w całość dzieła nie burząc niczego
Tkaniny pani Heleny są oszczędne w formie. Brak tu jakichś mamiących oko błyskotliwych dodatków, zbędnej literackości. Ta ostatnia w formie metafory pojawia się w tytułach. Jej zadanie ogranicza się jedynie do wskazania tego, co artystka chciała wyrazić. Nieistotne, czy zainspirowała ją otaczająca przyroda, czy czerpała ze swojej wyobraźni.
To sztuka pełna finezji, wielobarwnych rozwiązań o zaskakującej, niezrównanej palecie barw, niebagatelnych rozwiązaniach techniczno - materiałowych. Śmiałe i mocne zestawienia kolorystyczne, obok najsubtelniejszych niuansów sprawiają, że jej tkaniny niczym płótna kolorystów, jak mawiał Józef Czapski – „rozstrzygnięte są po malarsku”.
Artystka nigdy nie skupia się wycinkowo na problemie kolorystyki, czy faktury tkaniny. Jej mistrzostwo polega na tym, że ze swoich doświadczeń warsztatowych czerpie jak malarz z palety wiedząc doskonale, co chce ukazać. I to jest a priori! Temat przedstawienia głęboko tkwi w jej duszy, pulsuje pod tkanką zręcznych palców, które zawsze są gotowe zrealizować każdy zamysł, i co najistotniejsze - „wiedzą” jak ma wyglądać efekt końcowy.
Potęguje ekspresję przez wprowadzenie do artystycznych tkanin elementów rzeźbiarskich. To synteza formalna wyrażająca się współdziałaniem faktur, płaszczyzn, koloru. Wełna, len, sizal, elementy rzeźb drewnianych i z brązu budują jej świat malarskiej metafory. Taka konstrukcja dzieła, zwłaszcza o tematyce przedstawieniowej zbliża ją do myślenia Marca Chagalla. Artystka wprowadza również element realu, który zatraca się gdzieś w świecie fantazji, snu. Niewątpliwie inspiruje ją również ekspresjonizm, co widać w odważnym zestawieniu barw, oraz budowaniu skali emocji bogactwem skontrastowanych kolorów. Vincent Van Gogh, Edvard Munch, Paul Clèe, Marcel Duchamp operowali barwą, badając ich wzajemną relację w konstrukcji dzieła. Znajomość dobrej sztuki, wyklucza jednak obecność jakichkolwiek cytatów, czy zapożyczeń z dzieł innych artystów. Te plastyczne fascynacje mogą jedynie świadczyć na jej korzyść.
Helena Sułkowska – Pawlik barwi len, wełnę, sizal i runo, dlatego jej kompozycje cechuje wspaniała kolorystyka. Barwy dobiera efektownie, przez co jej tkaniny, niczym obrazy impresjonistyczne mienią się tęcza wielobarwnych niuansów. Nieobcy jest jej kontrast, co nazywa: niebezpiecznym zestawieniem, ale zawsze towarzyszy mu jakieś płynne walorowo - tonalne przejście łagodzące napięcia. Ta intensywność użytych barw nie razi, ani niepotrzebnie drażni, lecz buduje żywiołowość i nastrój. Kolorystyka jej tkanin, to bogata paleta: czerwieni, karminów, szmaragdów, ugrów, kobaltów, szarości i czerni wzbogaconych świetlanymi: bielą i żółcieniem.
Tonację dobiera w zależności od nastroju. Jeśli strunę jej duszy poruszy nostalgia, zaduma - to paletę zawęża do kilku kolorów: białego, czarnego, beżowego. I w takim zestawieniu najbardziej ujawnia się jej kunszt - mistrzowskie operowanie walorową grą półtonów, niuansów. Tak szlachetne półtony, co pozwolę sobie dodać występują tylko w dobrym malarstwie.
Helena Sułkowska - Pawlik swą twórczością pokazuje, jakim powinien być współczesny artysta. Nie powinien on biec za zmieniającymi się modami, szokować często niesmacznymi, mało z estetyką mającymi wspólnego działaniami. Uwidoczniła również jakim powinien być człowiek, do jakiego bogactwa przeżyć powinien dążyć, i jak - jako artysta winien je werbalizować. Natomiast kontemplującym może być każdy z nas, który umiejętnie skorzysta z zaproszenia do odbycia cennej podróży ścieżkami jej doznań, uczuć.

Noc rozwiesza z gwiazd srebrne lampiony,
Chodź ze mną na spacer - będziesz zachwycony.
Ta noc odkryje
me najskrytsze marzenia i sny,
W nich jestem ja...a obok mnie jesteś Ty.
Podaj mi swą dłoń
W świat baśni - marzeń Cię przeniosę.
Spójrz... o tam, na tej zielonej planecie,
Rajska jabłoń - kwitnie białym kwieciem.
A tam...w górze, po lewej stronie,
Czerwona planeta ogniem płonie.
Jest tam cudowny ogród różany,
Taki niezwykły ... zaczarowany.
Zerwę w nim jeden, jedyny kwiat,
Z nim swoją sztukę chce Tobie dać.
Szczęśliwą gwiazdę Ci jeszcze pokażę,
Przymknę... na chwile kuferek marzeń.
Zejdziemy teraz z obłoków na ziemię,
Swą pełnią miłości- radości Cię opromienię.
Zmęczeni spacerem, bogaci w doświadczenia,
Snuć będziemy razem nasze wspólne marzenia...

Obcując z pracami artystki poznajemy ją samą. Każde nowo powstałe dzieło jest osobistym, jej tylko właściwym zapisem przeżyć, impresji. Unika dosłowności, operuje swoistym kodem, którym jest faktura, kolor i konstrukcja. Tymi środkami zdawałoby się niemożliwym oddać tak wiele. Helena Sułkowska - Pawlik jednak to potrafi! Każde z przeżyć, o których opowiada jest usystematyzowane, przeanalizowane, wyważone. W jej twórczości zauważalne są także inspiracje malarstwem wielkich Holendrów, którzy po dziś dzień pozostają niedościgłymi mistrzami budowania nastrojowych, pełnych utajonego życia scen we wnętrzu, martwych natur. Jej kompozycje podobnie - monumentalne, lecz nigdy nie są pozbawione utajonego życia... Urokliwa ekspresja drzemiąca w jej pracach sprawia, że te tkaniny doskonale komponują się we wnętrzach domowych, dbają o jego przytulność.




historyk sztuki
Teresa Lisek